niedziela, 28 września 2014

Emocje

Emocje towarzyszą nam w każdej sekundzie naszego życia. Dodają życiu  barw. To niezbędny element naszej psychiki. Bez emocji życie byłoby niemożliwe. Każdy z nas przeżył w swoim życiu strach, złość, smutek, radość  wstręt, zaskoczenie. My w ostatnich dniach emocji negatywnych mieliśmy sporo. Na szczęście czuję, że wychodzimy na prostą. Jeremiasz w żółwim tempie odzyskuje siły ale teraz musi już być tylko lepiej bo ile można chorować?
Na szczęście  weekend u nas był bardzo kolorowy wreszcie mogliśmy cieszyć się sobą. Dzięki dobremu samopoczuciu jesień mogliśmy przywitać wycieczką na nowym rowerze, dobrymi goframi spacerem i to na własnych nogach. Jeremiasz przez te choróbsko ostatnio miał ochotę tylko jeździć wózkiem, a jeszcze lepiej było mu na moich rękach dlatego kręgosłupa w ostatnim czasie nie czuję. 











piątek, 26 września 2014

Koła autobusu kręcą się




 Koła autobusu kręcą się, kręcą się, kręcą się
koła autobusu kręcą sią
a autobus mknie.

Padający deszcz zmusił nas do tego aby do lekarza jechać autobusem.  Podróże autobusem Jeremiasz uwielbia. Z dumą wrzuca pieniądze aby kupić bilet i później samodzielnie go skasować. Odkąd chodzimy samodzielnie na nogach podróż autobusem jest do nawet przyjemna. Nikt nie stroi min, nie słychać komentarzy ,że zajmuje się wózkiem miejsce. Mam wrażenie , że niestety ludzie nie tolerują matek z wózkami w autobusie. Dziś kolejny raz byłam świadkiem jak zmoknięta mama z trudem weszła do autobusu bo ludzie nie chcieli odsunąć się aby zrobić jej miejsce mimo to, że było go całkiem sporo.  Przykre jest to, że mowa tu zwłaszcza o kobietach. Kolejny raz słyszałam komentarze typu „Taka młoda mogłaby podejść parę przystanków” , „ Gdzie pchasz się z tym wózkiem” , „ Babo zaraz ubrudzisz mnie tymi kołami” nie będę cytować bo reszta komentarzy nie nadaję się do opublikowania.  Czy te Panie nie były kiedyś MATKAMI i nie musiały korzystać z komunikacji miejskiej? Z tego co dziś widziałam i słyszałam to raczej nie. Mężczyźni zdecydowanie są bardziej wyrozumiali, tolerancyjni  bez wahania pomogą, i jak trzeba co najważniejsze wstawią się za bezbronną Matką, której nie jest marzeniem jeździć komunikacją miejską.


Faceci jesteście super , a my Kobiety powinniśmy się od Was wiele nauczyć!


czwartek, 25 września 2014

Zdrowie najważniejsze

Spacerujemy między jedną przychodnią, a drugą. Powoli odzyskujemy energię, zdrowie i humor. Teraz marzymy aby nasz PĘPEK ŚWIATA WYZDROWIAŁ.










poniedziałek, 22 września 2014

puk puk

Nasza rodzina ostatnio jest bardzo gościnna. Co chwile w domu witamy inne choróbsko. Rodzinne wycieczki  Los organizuje nam na wypasie. Była już nocna wyprawa na pogotowie aby zobaczyć jak służba zdrowia pracuje nocą i jaki ma sprzęt przy okazji karetki pogotowia stały się super atrakcją. To jedyny plus z tej wycieczki. Co tygodniowe wizyty w przychodni to dopiero wyzwanie.Jeżeli chcesz umówić się na wizytę do specjalisty zapisz już się przed urodzeniem. Apteka to teraz chleb powszedni .Na szczęście panią jelitówkę powoli żegnamy, a witamy niestety anemię która przyszła do Nas oczywiście nie sama ale razem z alergią żeby było weselej. Przed nami  badania naszego buntownika bo chłopak coś podupada na zdrowiu. Dlatego trzymajcie za Nas kciuki. Ja z tego wszystkiego już jestem siwa. Nie radzę sobie kiedy mój największy Cud choruje. Czuję jak rozpadam się na najmniejsze kawałki z tego stresu. Cieszę się, że w tych chwilach są bliskie osoby przy mnie bo inaczej nie dałabym rady. Nie myślcie sobie, że tak łatwo poddajemy się naszym natrętnym  gościom zwalczamy ich na wszystkie sposoby. Wykorzystujemy do tego pobliski las gdzie ostatnio spędzamy dużo czasu i tam wyganiamy wszystko co do Nas przychodzi. Jak ,,zdrowieć” to tylko na łonie Matki Ziemi. 










czwartek, 18 września 2014

Wspomnienia

Wczoraj Mamucha i Tatuch mieli swój wyjątkowy dzień. Minęło 3 lata jak na ślubnym kobiercu powiedzieli sobie TAK.  Oczywiście zapomniałam o tym święcie. Na szczęście romantyczny Tatuch pamiętał. Byłam bardzo zaskoczona kiedy wszedł do pokoju z moimi ulubionymi słonecznikami. Od razu padło pytania „ Co to za okazja?” „Dostałeś premię?”  i wiele pytań ale o naszym Święcie na śmierć zapomniałam.  Usprawiedliwiam się tym ,że nasz Buntownik ostatnio miewa kiepskie dni może to przez to. Ten wyjątkowy dzień , a właściwie popołudnie spędziliśmy zwyczajnie bez romantycznej kolacji, bez obdarowywania się prezentami chociaż dzień wcześniej zamówiłam sobie śliczny rower, nie było płatków róż, nie było świec. Ten wyjątkowy, a zarazem zwyczajny dzień poświęciliśmy tylko Jemu. Ostatnio bardzo tego czasu od Nas potrzebuje. Odkąd chodzi do żłobka tego czasu dla siebie mamy bardzo mało. 
Dzięki chłopaki za wczorajszy dzień wspomnień. Za wspólne czytanie bajek, za wspólny spacer, za naprawienie starego roweru. Sorki, że czasem jestem wredną Żonuchą ale taki mam temperament. Kocham Was Mamucha.







piątek, 12 września 2014

Największy Cud Świata


Największym cudem jest życie. Zwłaszcza to , które nosimy pod sercem.  Z każdą wizytą u lekarza spoglądałam  na zdjęcia USG  jak Ono się zmienia, ile waży, ile ma cm, z niepokojem spoglądałam czy jest zdrowe. Przeglądałam wszystkie książki, czasopisma czytając wszystkie etapy rozwoju. Z niedowierzaniem patrzyłam ile potrafi, co czuje już tak mała istota. Wzruszał mnie każdy jego ruch.Tak pozostało do dziś. Teraz ja dzięki mojemu cudowi oddycham i żyje. Nie ma większego cudu  na świecie niż życie drugiego człowieka. Dziękuję Bogu, że takim CUDEM  mnie obdarował bo to jeden z najcenniejszych prezentów jakie otrzymałam.




wtorek, 9 września 2014

Radość z małych rzeczy

Zwariowałam będąc matką padło mi na łeb. Pewnie wszystkim matkom pada. Jak głupia cieszę się, że dziecko zjadło płatki w przedszkolu jak pani chwali, że zęby myć potrafi, że zaczął bawić się z dziećmi, że spędzimy razem całe popołudnie, że jest dzielny w żłobku, jak wiszą jego prace plastyczne , a ja pstrykam  im foty i wysyłam wszystkim ważnym. Takie małe rzeczy, a dają matce tyle energii! No cóż jestem Wariatką. 











poniedziałek, 8 września 2014

Dziękuję

  To miejsce tworze po to by odetchnąć, by się zatrzymać, powspominać, zatrzymać chwile ważne.
Tu nie ma rad, pouczeń .Mamuchę na rowerze dedykuję moim J&J.


 Dziękuję Wam, że tu zaglądacie, dziękuję za e- maile i ciepłe słowa. 






niedziela, 7 września 2014

Tatuch

Czy wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Czy po pierwszym spotkaniu może nas strzelić strzała Amora? Czy osoba którą mijacie przez wiele lat może stać się dla Was kimś wyjątkowym? Oczywiście, że tak jestem tego świadkiem. To było tak. Był brzydki styczniowy dzień na zewnątrz zamiast śniegu padał marznący deszcz. Ja zostałam zaproszona na imprezę domową pod hasłem Studniówka. Długo się zastanawiałam czy iść bo pogoda do wyjścia nie zachęcała. Zdecydowałam się wsiadłam w autobus i pojechałam. Tam drzwi otworzył mi On. Zwyczajny chłopak ubrany w żółtą koszulę w kratę i jeansy. Wymieniliśmy kilka spojrzeń na siebie i każdy poszedł w swoja stronę. On na pogaduchy z chłopami ja przebierać się w kreację bo przecież Poloneza na imprezie czas zacząć. Podchodzi On i prosi do tańca. Rozmowa toczy się super. Wreszcie nieznajomy a  właściwie znajomy bo znaliśmy się z tak zwanego widzenia proponuje  wyjście na kawę. Szkoda kawy nie pije pomyślałam ale raz się zmuszę. Naglę rozmowę przerywa hasło wychodzimy do klubu. Nie trzeba było długo czekać jak już wszyscy zbiegli na dół i grzecznie czekali aby ruszyć razem. On i Ja idziemy razem rozmowa, śmiechy wszyscy trzymają się za ręce bo strasznie ślizgawica przez ten marzący deszcz. Naglę słyszę jak ktoś pada na kolana. To On niefortunnie upada i przewraca się. Sprawa wygląda poważnie, że trzeba jechać do szpitala okazuje się, że noga złamana. I z randki z nici. Myślami krążyłam wokół Niego. Czy zadzwoni, czy w  ogóle się odezwie. Jest odezwał się przysłał MMS  pozdrowienia ze szpitala. Dowcipniś myślę sobie. Przez tydzień może wymieniliśmy kilka smsów. W końcu po namowie Czarownic nabrałam w sobie odwagi kupiłam winogrona i wybrałam się do szpitala w odwiedziny. Chłopak zaskoczony był widząc mnie stającą w drzwiach do sali szpitalnej. Ja już wtedy wiedziałam, że to mój wybraniec. I tak złamana noga Nas połączyła. Dziękuję z tego miejsca,  że mogłam być na imprezie i poznać przyszłego Tatucha, a Czarownicą moim, że tak owocnie czarowały. Teraz Mamucha i Tatuch tworzą rodzinę.









sobota, 6 września 2014

22 miesiące

Jeremiaszu!
33 miesiące temu dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami. Pamiętam wtedy w co byłam ubrana, jaki to był dzień tygodnia, jakie towarzyszyły zapachy. Tego po prostu się nie zapomina .  Nasze życie zmieniło się wtedy totalnie. Za nim się pojawiłeś zastanawialiśmy się jak to będzie, czy damy radę by być dobrymi rodzicami, szukaliśmy wyjątkowego imienia dla Ciebie. Na szczęście szybko udało się nam znaleźć  Jeremiasz i żadne imię nie wchodziło w grę.Codziennie wyobrażaliśmy sobie jak będziesz wyglądać, do Kogo będziesz podobny, jaki będziesz miała charakter. W końcu nadszedł oczekiwany dla wszystkich dzień. Pojawiłeś się w naszym życiu. Nasze życie nabrało wiosennych kolorów staliśmy się szczęśliwsi , bardziej uśmiechnięci, więcej płaczemy, więcej się stresujemy. Kiedy chorujesz my chorujemy z Tobą. Dzięki Twojej obecności mamy więcej czasu dla siebie, więcej wspólnych spacerów, więcej przyjaciół, stawiasz przed nami nowe wyzwania. Nie zawsze mamy czas dla innych bo to Ty jesteś teraz najważniejszy. Dziś 22 miesiące spędzone z Tobą to czas niezwykły. Dziękuję Ci bo wiele się od Ciebie nauczyłam.