niedziela, 24 sierpnia 2014

Buntownik


Żółkną liście , spadają  pierwsze kasztany, wycieczki rowerowe są krótsze , czekolada na gorąco z bitą śmietaną teraz to codzienność jednym słowem zbliża się jesień , a wraz z nią  nabywanie niezbędnych kilogramów . Czuję, że jesień biegnie bardzo szybciutko, ale jeszcze szybciej biegnie magiczna liczba dwa, którą czuję jeszcze bardziej. Ta liczba dwa zawładnęła naszym domem. Anioł pokazuje  teraz na co go stać krzyczy, złości się , tupie, płacze jednym słowem wszystko jest na Nie.
- Zjesz to? Nie
- Ubierzesz to ?Nie
- Dasz pobawić się zabawką koledze? Nie
Wszędzie słychać – nie, nie,nie.
Buntownik kiedy przestaje się złościć znowu staje się moim aniołem i tak życie kołem się toczy.
Na szczęście etap buntu minie wiem to bo sama przez to przechodziła ponad trzydzieści lat temu.
Co mogę dla niego w tym czasie zrobić na pewno go wspierać jeszcze bardziej bo dla Niego to trudny czas.


3 komentarze:

  1. Zdjęcie nr 1- świetne: ) A bunty, no cóż... znam doskonale. W styczniu nawet wpis o tym samym tytule powołałam do życia;) U nas zaczęło się rok temu, w październiku, czyli miał dokładnie 2 lata i 5 m-cy. Trwa do dziś z okresami remisji;) Wcześniej ANIOŁ! Nawet podczas naszego dłuugiego pobytu w szpitalu Panie pielęgniarki zachwycały się grzecznością i usłuchaniem. Obawiam się, że teraz mogłyby Go nie poznać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, wyprowadzę się z domu:) Jedynie przykład wujka Jędrka jest mi pocieszeniem. Taki sam szogun z Niego był, a teraz ideał chodzący (ale czasami odzywa się w nim dawny nerwus;))

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.