Parę dni przedszkola i mamy
choróbsko. Jeremiasz należy do tej grupy osób co szybko łapie przeziębienie. Ostatnio
lekarz puka do naszych drzwi co miesiąc. Muszę zaopatrzyć się w jakieś
witaminy, żeby go wzmocnić. Zdaję sobie też sprawę, że może ze żłobka choróbska
przynosić jeszcze częściej. Dlatego trzeba zacząć się uodparniać. Chłopaczysko
uwielbia warzywa i owoce dlatego zamierzam to wykorzystać i zimą faszerować go babcinymi
specyfikami. Spacery zamierzam nadal kontynuować przy każdej pogodzie. Wczoraj również taki spacer odbyliśmy może to tez miało jakiś wpływ na dzisiejszy katar ale jak to mówią ,, co nas nie zabije to nas wzmocni". Spacer w deszczu kiedy temperatura jest jeszcze w miarę przyjemna może okazać się świetną zabawą można wtedy skakać po kałużach, przyglądać się jak z rynny leci woda, malować palcem po szybie.Zresztą zabawa na deszczu nigdy nie mija.
Teraz czas na lekarstwa w naszym
przypadku świetnie sprawdza się homeopatia dla większości to wróżenie z fusów ale Jerka stawia zawsze na nogi dość szybko.
Zresztą całe ząbkowanie przebrnęliśmy na homeo. Woda z cukrem ale działa Myślę,
że homeopatia jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Antybiotyk stosujemy wtedy kiedy
jest już naprawdę potrzebny. Do tej pory raz mieliśmy antybiotyk.
Odkryliśmy jeszcze jedną
rewelację odsysacz do noska, który podłącza się do odkurzacza brzmi strasznie
ale sprawdza się w 100%. Dziś nawet Jeremiasz sam oczyszczał sobie nosek. Do
tego inhalacje z majeranku i miejmy nadzieję, że katar szybko minie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.