sobota, 14 lutego 2015

Wiosenne Walentynki i Mamuchowe bablanie...

Słońce i roześmiana buzia przywitały mnie z samego rano. Leniwa sobota rozpoczęta. W ruch poszły kolorowe książeczki z serii „ Kicia Kocia” . Uwielbiam ten czas kiedy nie muszę patrzeć na zegarek
 i nigdzie się spieszyć.  Wspólne porządki szybki obiad i dalej wszyscy cieszymy się sobą. Bo nie ma na świecie nic ważniejszego niż rodzina i wspólnie spędzony czas przynajmniej dla mnie. Tatuch chory próbuje robić dobrą minę. Dziś nawet mu to już wychodzi. Wreszcie wstał z łózka i powoli wraca do naszego świata. Ta pogoda mnie tak nastraja, że wszystko wydaje się dziś piękniejsze. 
W sercu i za oknem czuję wiosnę. Dziś z Jeremiaszem zaliczyliśmy pierwszą lekcję tańca i bardzo Nam się podobało. Od dziś każda sobota już zarezerwowana na zajęcia taneczne. Mam nadzieję, że chłopak będzie się rozwijał i spełni Mamuchy niespełnione marzenia. Staramy się z każdej strony dbać o strefę najbliższego rozwoju wierząc , że w przyszłości zaowocuje. Nie mogłam oprzeć się tej pięknej pogodzie i wybrałam się na rower w końcu trzeba zrzucić parę kilogramów kalendarzowa wiosna tuż tuż.., a z przodu wielkie koło ratunkowe. Czuję się jak wielki balon . Szybka wycieczka rowerowa pozwoliła mi się zrelaksować , zebrać myśli, zaplanować i nabrać sił do pracy, Bardzo się cieszę, że wróciłam do pracy codziennie dostaję pozytywny zastrzyk energii od każdego.

Przed nami sobotni walentynkowy wieczór spędzimy go po prostu Razem w Trójkę bez świec bo 
w domu od jakiegoś czasu łatwo o pożar, bez wykwintnej kolacji bo nie ma na nią czasu i nikt by jej nie zjadł, bez telewizora bo mamy zepsuty. Z niecierpliwością czekam jak Jeremiasz się obudzi 
z popołudniowej drzemki i sam zaplanuje nam wieczór.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.