Słońce i roześmiana buzia
przywitały mnie z samego rano. Leniwa sobota rozpoczęta. W ruch poszły kolorowe
książeczki z serii „ Kicia Kocia” . Uwielbiam ten czas kiedy nie muszę patrzeć
na zegarek
i nigdzie się spieszyć. Wspólne porządki szybki obiad i dalej wszyscy
cieszymy się sobą. Bo nie ma na świecie nic ważniejszego niż rodzina i wspólnie
spędzony czas przynajmniej dla mnie. Tatuch chory próbuje robić dobrą minę. Dziś
nawet mu to już wychodzi. Wreszcie wstał z łózka i powoli wraca do naszego
świata. Ta pogoda mnie tak nastraja, że wszystko wydaje się dziś piękniejsze.
W
sercu i za oknem czuję wiosnę. Dziś z Jeremiaszem zaliczyliśmy pierwszą lekcję
tańca i bardzo Nam się podobało. Od dziś każda sobota już zarezerwowana na
zajęcia taneczne. Mam nadzieję, że chłopak będzie się rozwijał i spełni Mamuchy
niespełnione marzenia. Staramy się z każdej strony dbać o strefę najbliższego rozwoju
wierząc , że w przyszłości zaowocuje. Nie mogłam oprzeć się tej pięknej
pogodzie i wybrałam się na rower w końcu trzeba zrzucić parę kilogramów
kalendarzowa wiosna tuż tuż.., a z przodu wielkie koło ratunkowe. Czuję się jak
wielki balon . Szybka wycieczka rowerowa pozwoliła mi się zrelaksować , zebrać
myśli, zaplanować i nabrać sił do pracy, Bardzo się cieszę, że wróciłam do
pracy codziennie dostaję pozytywny zastrzyk energii od każdego.
Przed nami sobotni walentynkowy wieczór spędzimy go po prostu Razem w Trójkę bez świec bo
w domu od jakiegoś czasu łatwo o pożar, bez wykwintnej kolacji bo nie ma na nią czasu i nikt by jej nie zjadł, bez telewizora bo mamy zepsuty. Z niecierpliwością czekam jak Jeremiasz się obudzi
z popołudniowej drzemki i sam zaplanuje nam wieczór.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.