Dajemy radę. On na swoim pokładzie ja na swoim. On stara się być silnym marynarzem ja dobrym
kapitanem.1 września melduję, że wszyscy na moim pokładzie przeżyli statek
dopłynął bez szwanku. Mali marynarze z mojego statku cali i zdrowi.
Buntownikowi jest jeszcze ciężko, ale jestem z Niego dumna. Marynarz próbuje
być silny. Nowy statek dla każdego
przecież był by wielkim wyzwaniem. Będąc w pracy staram się o Nim nie myśleć
ale niestety nie da się. Widząc u siebie płaczące dzieci wtedy jest jeszcze
trudniej. Zastanawiam się wtedy co u Niego jak sobie radzi. Serce łamie się na
kawałki. Na szczęście nie na długo. Pracując z dziećmi nie da się być smutasem.
One szybko rozładowują napięcie z czego bardzo się cieszę. Tu chwycą za rękę aby pokazać swój
,,lysunek dla mamy”, pokażą największą
wieżę z klocków na świecie, ugotują pyszny obiad w kąciku dla lalek i tak
przyjemnie mija mi czas w pracy. Pracy z dziećmi nie zamieniłam bym na żadną
inną. Odkąd zostałam mamą na świat i swoją pracę patrzę zupełnie inaczej niż
kiedyś.
Jestem jeszcze bardziej wrażliwa,
empatyczna, wyrozumiała. Wszystko dookoła mnie wzrusza zwłaszcza drugi człowiek.
Nie myślcie sobie, że za nim zostałam Mamuchą byłam jakimś cyborgiem. Teraz ta wrażliwość
jest inna taka matczyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.