wtorek, 2 września 2014

Ahoj

Dajemy radę.  On na swoim pokładzie ja na swoim.  On stara się być silnym marynarzem ja dobrym kapitanem.1 września melduję, że wszyscy na moim pokładzie przeżyli statek dopłynął bez szwanku. Mali marynarze z mojego statku cali i zdrowi. Buntownikowi jest jeszcze ciężko, ale jestem z Niego dumna. Marynarz próbuje być silny.  Nowy statek dla każdego przecież był by wielkim wyzwaniem. Będąc w pracy staram się o Nim nie myśleć ale niestety nie da się. Widząc u siebie płaczące dzieci wtedy jest jeszcze trudniej. Zastanawiam się wtedy co u Niego jak sobie radzi. Serce łamie się na kawałki. Na szczęście nie na długo. Pracując z dziećmi nie da się być smutasem. One szybko rozładowują napięcie z czego bardzo się cieszę. Tu chwycą za rękę  aby pokazać swój
,,lysunek dla mamy”, pokażą największą wieżę z klocków na świecie, ugotują pyszny obiad w kąciku dla lalek i tak przyjemnie mija mi czas w pracy. Pracy z dziećmi nie zamieniłam bym na żadną inną. Odkąd zostałam mamą na świat i swoją pracę patrzę zupełnie inaczej niż kiedyś.
Jestem jeszcze bardziej wrażliwa, empatyczna, wyrozumiała. Wszystko dookoła mnie wzrusza zwłaszcza drugi człowiek. Nie myślcie sobie, że za nim zostałam Mamuchą byłam jakimś cyborgiem. Teraz ta wrażliwość jest inna taka matczyna.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.